Jednym z głównych zadań chrześcijaństwa od jego początków była działalność misyjna, czyli działalność mająca na celu rozpowszechnienie wiary (por. Mt 28, 19: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”). Listy Apostolskie Nowego Testamentu są pochodną takiej aktywności pierwszych chrześcijan. W kolejnych wiekach objęła ona całą Europę, jednak w Azji i Afryce została powstrzymana przez islam.

Wielkie odkrycia geograficzne otworzyły w dziejach misji nową epokę, w której prym wiedli jezuici, tj. Franciszek Ksawery, Matteo Ricci czy Michał Boym. Ich metoda opierała się na inkulturacji, czyli procesie stopniowego wrastania jednostki w kulturę budowanego przez kolonistów społeczeństwa. Często byli oni zarazem odkrywcami i badaczami – dokonywali charakterystyk języków i cywilizacji oraz popularyzowali w świecie naukę europejską. Do ich dokonań należy m.in. rozpowszechnienie chininy, czy też stworzenie współczesnego alfabetu języka wietnamskiego. W I połowie XVII wieku, w celu koordynacji działań, powołano watykańską Kongregację Rozkrzewiania Wiary (Congregatio de Propaganda Fide), od 1988 roku pod nazwą Kongregacja ds. Ewangelizacji Narodów i Krzewienia Wiary.

Misjonarze byli często orędownikami ludów tubylczych w obronie przed zakusami kolonialnych potęg. To właśnie misjonarze zakonów katolickich sprawowali opiekę i kontrolę nad ludnością indiańską w ówczesnych koloniach hiszpańskich i portugalskich w Ameryce Południowej. Zjawisko to nazywano redukcją misyjną. Celem redukcji prowadzonych przez Kościół było nawracanie Indian na chrześcijaństwo oraz ich ochrona przed niewolnictwem bądź pracą w pańszczyźnianym systemie encomienda. Wydarzenia te były inspiracją m. in. do powstania filmu Misja Rolanda Joffé.

Misja / The Mission
Reżyseria: Roland Joffé
Scenariusz: Robert Bolt
© by Warner Bros., Goldcrest Films International, Kingsmere Productions Ltd. 1986

Ameryka Południowa, połowa osiemnastego wieku. Jezuita ojciec Gabriel (Jeremy Irons) podejmuje wyprawę w głąb tropikalnej dżungli z misją kierowaną do Indian Guarani. Zyskuje sprzymierzeńca w osobie Rodriga Mendozy (Robert De Niro), nawróconego najemnika. Gdy Hiszpania sprzedaje swą kolonię Portugalii, Jezuici postanawiają obronić terytorium przed portugalską agresją (opis dystrybutora).

A jak porozumiewano się w pierwszych koloniach? Jak kolonizowano ludność tubylczą? W nawiązaniu pierwszego kontaktu bardzo ważnym, podstawowym wręcz środkiem okazał się język migowy. Na komunikat w języku migowym składają się znaki manualne, mimiczne oraz ruchy wykonywane głową czy tułowiem. To dzięki językowi migowemu udało się stworzyć sieć słów porozumienia z ludnością tubylczą. Z czasem wykształciły się jednostki tłumaczy, a udało się to właśnie dzięki misjonarzom, bo to oni mieli najwięcej cierpliwości i to oni traktowali z należytym szacunkiem tubylców, którzy w odpowiedzi otwierali się na nich.

Dziś przyszli misjonarze rozpoczynają szkolenie na rok przed wyjazdem na misje. Uczą się podstaw najpopularniejszego języka regionu, do którego się wybierają. Główną zasadą w nawiązaniu kontaktu misjonarza z ludnością jest podejście do drugiego człowieka. Właściwą postawę doskonale opisuje o. Tomasz Szyszka SVD na stronie internetowej Dzieła Pomocy „Ad Gentes”:

„W świecie andyjskim jest ciekawe, że Indianie nie są gadułami. Warto posiedzieć obok siebie, być razem, zamienić kilka zdań. Kilkanaście zdań może być potraktowane jako poważna rozmowa.  Indianie andyjscy potrzebują troszeczkę czasu, by danego misjonarza zaakceptować. Nie ważne są tytuły, wykształcenie, skąd pochodzi. (…) Ważne jest to, w jaki sposób się zachowuje. Jak ich traktuje, podchodzi do ich kultury, odprawia Mszę św. Na ile jest otwarty na nich i na ile Boga chce im przybliżyć. W jaki sposób przepowiada, głosi kazania. W jaki sposób chociażby się z nimi wita – bo jest to ważny zwyczaj, że po przyjeździe do wioski, najpierw należy się ze wszystkimi przywitać. Na koniec należy się ze wszystkimi pożegnać. To wszystko trwa. Jeśli wioska liczy sto osób, to jest przynajmniej 15 minut samego witania się. Jeżeli misjonarz te rzeczy praktykuje, zaakceptuje, że tak jest i należy tak zrobić, wtedy też jest akceptowany przez ludzi. Jeżeli misjonarz po przyjeździe do wioski jest zmęczony, kręgosłup go boli, bo przez kilka godzin jechał po tych wertepach czy wzgórzach i zaczyna rozmowę o takich prostych, przyziemnych sprawach: jak tam lamy, jaki jest poziom wody w jeziorze, itd. Są to te tematy, które ludzi interesują. To jest ich życie. I wtedy, kiedy rozmawia się najpierw – być może zabrzmi to śmiesznie – o świniach, o krowach, o wodzie, o lamach, o gospodarstwie, wtedy dosyć płynnie można przejść na tematy religijne, ponieważ te tematy są ludziom bliskie. Ale jeśli misjonarz wykazuje zainteresowanie ludźmi, wtedy oni zazwyczaj wykazują zainteresowanie misjonarzem i tym, co chce im przekazać. To są tematy katechetyczne, socjalne, ale przede wszystkim w szerokim tego słowa rozumieniu głoszenie słowa Bożego, bezpośrednio spotykanym ludziom.”

Źródło: http://www.adgentes.misje.pl/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s