Prowadzony do Rzymu na męczeńską śmierć, św. Ignacy Antiocheński – jeden z Ojców Kościoła – pisał listy do różnych wspólnot, m.in. do Kościoła w Magnezji. W swoich pismach podkreślał rolę mszy świętej: „Wszyscy więc biegnijcie na Eucharystię, by zjednoczyć się jakby w jedną świątynię Boga, w jednym Jezusie Chrystusie, który wyszedł od Ojca jedynego, który był z nim jedyny i do Jedynego powrócił”.  Co dzieje się kiedy „przybiegamy” na Eucharystię? Jak wygląda początek tego najdoskonalszego spotkania z Przyjacielem?

Podróż z niewoli

Słychać dźwięk dzwonków. To sygnał, że rozpoczyna się celebracja. Kapłani wraz z asystą liturgiczną wychodzą w kierunku ołtarza. W rzymskich katedrach zakrystie budowano z tyłu kościoła i w tak zaprojektowanych świątyniach pochód odbywał się przez środek kościoła. Dziś taki rytuał ma miejsce najczęściej tylko w najbardziej uroczyste święta. Na co dzień mamy do czynienia z krótką procesją z zakrystii do ołtarza. Na przodzie idzie osoba niosąca kadzidło (symbol modlitwy, spotkania z Chrystusem). Dalej kroczy ministrant z krzyżem i najczęściej dwóch lub siedmiu ministrantów światła niosących zapalone świece (krzyż – śmierć, światło – życie, zmartwychwstanie), po nich lektorzy i szafarze. W dalszej kolejności niesiony jest ewangeliarz (Bóg ogłosi swoje Słowo), a na końcu kolejno diakonii, księża i główny celebrans zwany „ręką Boga” (Bóg zrealizuje Słowo, które ogłosił). Już sama procesja zdradza niejako cały schemat liturgii.

procejsa

Każda procesja (łac. procedere – postępować naprzód). symbolizuje pewną duchową podróż. Ołtarz, do którego zbliża się procesja oznacza wolność, Ziemię Obiecaną, ale i samego Chrystusa. Uroczyste wejście nawiązuje więc do drogi narodu wybranego z niewoli egipskiej. Procesję można także rozumieć jako walkę z nieprzyjaciółmi Kościoła. Izraelici okrążali bowiem procesyjnie Jerycho i dąli w trąby, aż mury oblężonego miasta runęły.

Procesja przechodząca pośród ludu jest także przedchrześcijańskim rytuałem, zarezerwowanym dla cesarza wchodzącego do sali tronowej. Oto wchodzi ktoś ważny. Kapłan kroczy pomiędzy ludem ponieważ sam jest „z ludu wzięty” (Hbr 5,1). Ksiądz jest niejako wybrany spośród ludzi na ten czas, by sprawować sakrament, by być pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem, ale też by uosabiać Chrystusa. Kapłańska szata ukazuje nam, że celebrans, który reprezentuje nas wszystkich jest otulony miłością. Kiedyś kapłan nie wyróżniał się swoim ubiorem, ale strój liturgiczny ewoluował inaczej i wolniej niż strój zwykłego człowieka. Dziś możemy dzięki temu wyraźniej zauważyć, że kapłan jest inny niż wszyscy, jest jak Chrystus. Część stroju kapłańskiego jak choćby stuła – wywodzi się ze stroju, jaki nosili rzymscy urzędnicy.

roman stole

Stół czyli to, co najważniejsze w domu

Celebrans skłania się w stronie ołtarza i całuje go. To Kościół całuje Chrystusa, ale tym samym gestem Chrystus całuje nas, tak jak całuje się na powitanie ukochaną osobę. To właśnie ten rytuał jest początkiem Mszy Świętej. Warto zauważyć w jaki sposób w tym momencie objawia się nam się miłość Boża. Chrystus okazuje nam miłość i akceptację jeszcze zanim my wyznamy Mu w akcie pokuty swoją grzeszność. Otrzymujemy pocałunek, a w pozdrowieniu celebransa możemy usłyszeć np. „Miłość Boga Ojca, łaska Pana (…) i dar jedności…” (por. Kor 13,13).

Sam ołtarz ma bogatą symbolikę. Obrus reprezentuje całun – szatę, w której Jezus był złożony do grobu. Szczególnie w pierwszych wiekach ołtarze, a przez to całe kościoły były budowane na grobach męczenników, jak choćby w przypadku św. Piotra. Zadawano sobie wiele trudu, aby kościół mógł być posadowiony wokół grobu męczennika – czasem nawet niwelowano w tym celu wzgórza! Relikwie męczenników obecne dziś często w płycie ołtarza lub pod nim uobecniają ofiarę złożoną z własnego życia. Przepisy liturgiczne kładą nacisk na to, by relikwie chowane w ołtarzu były starannie weryfikowane, choć dziś wystarczy by były to relikwie świętych – nie muszą być to męczennicy. Na ołtarzu nie należy ustawiać żadnych kwiatów.  Powinien się na nim znajdować mszał, sprzęt liturgiczny, a w razie potrzeby – mikrofon. Warto pamiętać, że to ołtarz, a nie tabernakulum jest podczas Eucharystii w centrum i powinien być przedmiotem największej czci. Tabernakula powstały w średniowieczu przede wszystkim po to, by godnie przetrzymywać konsekrowane hostie zanoszone chorym.

Ponieważ w pierwszych wiekach chrześcijaństwa stół był kojarzony ze składaniem ofiar obcym bogom, często odprawiano Mszę Świętą na wielkim kamieniu lub na konstrukcji w kształcie krzyża na znak, że to właśnie krzyż był ołtarzem, na którym Jezus złożył siebie w ofierze.

Powitanie

Podczas bardziej uroczystych celebracji ma miejsce okadzenie ołtarza. Kadzidło symbolizuje nie tylko naszą modlitwę, która unosi się do Boga, ale też przypomina nam, że mamy wyjść z Eucharystii przesiąknięci zapachem Chrystusa. Symbolikę kadziła trafnie opisuje Jan Chryzostom:

„Jak zatem kadzidło samo w sobie jest dobre i ma miły zapach i wtedy najintensywniejszą wydziela swą woń, kiedy wrzuci się je na ogień, tak też i modlitwa jest dobra sama w sobie. Lepsza zaś jest i wonniejsza gdy wypływa z gorliwej i żarliwej duszy; kiedy dusza stanie się kadzielnicą i rozpali w sobie wielki płomień.” (Expositio in Psalmom 140,3)

Obrzędy wstępne tj. pieśń na wejście, pozdrowienie, akt pokuty, Gloria, kolekta etc. pojawiały się w liturgii stopniowo od III do VIII w. Wcześniej Eucharystię zaczynano bezpośrednio od liturgii słowa. W V w. wprowadzono tzw. scholę cantorum, która podczas procesji na wejście odśpiewywała psalm. Pierwotnie wykonywana pieśń przypominała prowadzoną na dwa chóry modlitwę brewiarzową. Wraz ze skróceniem procesji, z czasem ograniczono też długość wykonywanej pieśni. Pieśń na wejście jest wprowadzeniem w temat liturgii, ale też rytuałem, który Lud Boży może wykonać wspólnie uświadamiając sobie w ten sposób swoją jedność.

Kapłan wypowiada pierwsze słowa. „Pan z Wami” pojawia się w liturgii jak refren, aż do momentu końcowego błogosławieństwa. Pan jest przy nas bez względu na to, gdzie są nasze myśli i w jakiej kondycji się znajdujemy. „Pan z tobą dzielny wojowniku” (por. Sdz 6,12)  – Bóg skierował te słowa do Gedeona, który był pełen lęku i bezradności. Podobne słowa odnajdujemy też m.in. w Księdze Rut. Booz pozdrowił tak żniwiarzy na swoim polu (por. Rt 2,4). Odpowiadamy „I z Duchem Twoim”, a w niektórych zachodnich tłumaczeniach można usłyszeć „I z Tobą też”. Wyznajemy w ten sposób wiarę, że to nie mocą kapłana składana jest Najświętsza Ofiara i prosimy by Duch Boży prowadził celebransa i uświęcał sprawowaną przez niego liturgię. Pozdrowienie celebransa było pierwszym z obrzędów wstępnych, który pojawił się w liturgii. Ten gest ma także znaczenie kulturowe. Na wschodzie, a także w kulturach semickich w sposób bardzo rozbudowany pozdrawiano nawet przypadkiem spotkanych krewnych, przyjaciół i sąsiadów. Formularz przewiduje kilka rodzajów pozdrowienia na rozpoczęcie Mszy Świętej. W wielu przypadkach są one zaczerpnięte z początków listów apostolskich i Apokalipsy (por. 1 P 1,2; 2 P 1,2; Jud 1,2; Ap 1,4-6).

Maciej Małaj

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s