Tak jak mąż i żona jednoczą się w akcie małżeńskim, podobnie my jednoczymy się z Chrystusem przyjmując komunię świętą. On wchodzi w nas, a my stajemy się bardziej Nim. Jak przeżywać ten moment? O czym wtedy myśleć?

Ciało Chrystusa i twoje ciało

Choć kapłan reprezentuje Chrystusa, to nie ma on mocy, by przemienić chleb i wino w Ciało i Krew Pańską. Dlatego bezpośrednio przed przeistoczeniem, prosi On Ducha Świętego, by te owoce naszej pracy, które przynieśliśmy z codzienności i ofiarowaliśmy Bogu, stały się Chrystusem. Wypowiadając słowa tej modlitwy celebrans wyciąga nad darami ręce, tak jakby roztaczał nad nimi swoisty namiot. W tym momencie prosi On, by dary na ołtarzu przemieniły się w Chrystusa, ale kilka minut później ponownie wyciągnie ręce, ale już w kierunku wiernych, aby to oni spożywając Chrystusa stali się Nim.

Chleb posiada cechy, które są z natury zmienne. Najczęściej jest miękki i chrupiący, ale może stać się twardy jak kamień i niejadalny. Mimo to wciąż pozostaje chlebem. Cechy i właściwości chleba stanowią jego przypadłości, natomiast to, że chleb jest chlebem determinuje jego istotę. W przyrodzie rzeczy najczęściej zmieniają swoje przypadłości, ale ich istota jest wciąż ta sama. Kwiat jest najpierw kiełkującą rośliną,  następnie rozkwita i więdnie. Wciąż jednak pozostaje kwiatem. Mówimy, że przemiana chleba w Ciało Pańskie jest cudem, ponieważ w tym przypadku dzieje się dokładnie odwrotnie – zmienia się istota rzeczy (dlatego właśnie mówimy „prze-istoczenie”, podczas gdy jej przypadłości pozostają niezmienne. Chleb wciąż wygląda i smakuje jak chleb. Podobnie dzieje się z winem. Zawartość kielicha wygląda i smakuje tak samo, ale nie jest już winem.

trans

Cudu Eucharystii nie da się do końca wyjaśnić. Na szczęście zawsze pozostanie on tajemnicą. Tajemnicą będzie też moment przemiany. Wprawdzie to właśnie od słów „hoc est corpus” – („To jest bowiem Ciało Moje”) zaczerpnięte zostało powiedzenie „hokus pokus”, ale konsekracja nie dzieje się magicznie w jednej chwili, którą jesteśmy w stanie uchwycić. Teologowie w Kościele Zachodnim przypisują największe znaczenie tym właśnie słowom wypowiedzianym przez Jezusa, ale z kolei na wschodzie istnieją ryty, w których te słowa nie padają podczas Eucharystii, a przeistoczenie odbywa się mimo to. Można powiedzieć, że cała modlitwa eucharystyczna zawiera słowa, które realnie przemieniają rzeczywistość. („Uświęć te dary”, „To jest bowiem ciało Moje” itd.).

Boża miłość jest ekstatyczna. Ekstaza to wyjście z siebie. Bóg z miłości do nas opuszcza siebie i wchodzi w chleb i wino, a potem w nas. Czy można kochać bardziej niż poprzez stanie się pokarmem dla drugiej osoby?

W modlitwie eucharystycznej możemy przejść z Jezusem z ostatniej wieczerzy przez Jego  śmierć do zmartwychwstania. Ziarna muszą obumrzeć w ziemi, by wyrosły z nich kłosy i by mogły stać się chlebem. Podobnie jest z winem. Najpierw trzeba wycisnąć sok z winogron czyli niejako pozbawić winorośl owocu. Umrzeć mają też złe przyzwyczajenia i grzechy w nas. Słysząc Słowa „To jest Ciało Moje, które za was będzie wydane”, warto pamiętać, że nie chodzi tylko o ciało Chrystusa. To my – mamy oddać do dyspozycji nasze ciało i duszę, by wydać je za innych. Wilfried Stinissen pisze o tym w następujący sposób:

Trzeba „umrzeć sobie”. (…) Jesteśmy konfrontowani ze śmiercią – z własną śmiercią. Kto jest gotów zaakceptować cierpienie i śmierć staje się chlebem dla innych. Nie można siebie rozdawać nie będąc wpierw połamanym – kiedy sobie to uświadomimy, będziemy mieli w życiu większą zgodę na to, co nas łamie. („Chleb, który łamiemy”).

Przeistoczenie jest momentem adoracji. Warto oczywiście także się ukłonić uznając w ten sposób wielkość Boga i cudu, którego dokonuje, ale najważniejsza jest w tym czasie postawa adoracji i wzniesionych oczu. Pierwsi chrześcijanie często wznosili oczy ku niebu, za co byli wyśmiewani. Tej części Mszy Świętej często towarzyszą dzwonki. Nie mają one specjalnego znaczenia teologicznego i można ich zupełnie nie wykorzystywać. Służyły one niegdyś do zwoływania na liturgię osób, które jeszcze nie przybyły do kościoła by oznajmić, że za chwilę nastąpi kluczowy moment Eucharystii.

Czas na jedność

Modlitwy wypowiadane po przeistoczeniu przypominają nam i uobecniają wydarzenia z życia Chrystusa , ale też uświadamiają, że nie tylko my, zgromadzeni w świątyni, ale hierarchowie kościelni, zmarli, ludzie gromadzący się w różnych częściach świata, aniołowie w Niebie itd. – wszyscy spotykamy się na jednej i tej samej liturgii. Pomyślmy o tych, których z nami nie ma – którzy nie mogli albo nie chcieli przyjść na Mszę Świętą. W tym momencie warto ich duchowo zaprosić do wspólnoty eucharystycznej.

W całej Mszy Świętej występuje kilka swego rodzaju punktów kulminacyjnych, kiedy padają ważne słowa. Najczęściej poprzedzają je zwroty, dzięki którym możemy wyczuć, że zbliża się istotny moment. „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie….” Te słowa nie tylko ukazują nam, że Chrystus jest obok nas, że Eucharystia dzieje się dzięki Niemu, a On jest jej istotą. To zawołanie podprowadza nas także do najważniejszego „Amen” w liturgii. W wielu kościołach, głównie w tradycji dominikańskiej owo „Amen” jest wtedy wyśpiewywane trzykrotnie. Dlaczego? Mówiąc to „Amen” niejako podpisujemy się pod wszystkim, co do tej pory wydarzyło się na Mszy Świętej. Deklarujemy naszą zgodę i wiarę w to, co usłyszeliśmy i zobaczyliśmy podczas liturgii słowa i konsekracji.

„Ojcze nasz” jest niezwykłą modlitwą, ponieważ nie została stworzona przez zwykłego człowieka, ale nauczył jej nas sam Jezus, który pierwszy modlił się tymi słowami. Warto pamiętać, że prosimy w niej Ojca, by spełniała się Jego wola, a więc wyrażamy otwartość na to, że nasze życie będzie układać się inaczej niż to sobie wyobrażamy. Dobrze jest także pomyśleć o osobach, którym trudno nam przebaczyć i podjąć w duchu taką próbę, a nawet po prostu przyprowadzić przed Boży tron tych, którzy w ostatnim czasie w jakiś sposób nas zdenerwowali lub skrzywdzili (por Mt 5,23-24). Przed wiekami odnoszono się do tej modlitwy z wielką autentycznością i szacunkiem. Zdarzało się, że jeśli ktoś był niepogodzony z drugim człowiekiem, na czas tej modlitwy wychodził z kościoła. W modlitwie „Ojcze nasz” stawiamy się jako dzieci w relacji do Ojca, a prosząc o „chleb powszedni” mamy na myśli także Niebiański Chleb, który za chwilę będziemy spożywać, aby duchowo się nakarmić.

Znak pokoju miał kiedyś formę pocałunku. Celebrans całował diakonów przy ołtarzu,  a oni przekazywali pocałunek dalej, tak jak się dzisiaj odpala paschalne świece. Warto pamiętać, że kapłan przekazywał i do dziś przekazuje w ten sposób pokój Chrystusowy, a nie swój własny. Znak pokoju jaki sobie podajemy jest więc nie tylko wyrazem życzliwości, ale przede wszystkim przekazywanie sobie Bożego pokoju. Wierzymy, że na słowa „Pokój Pański niech zawsze będzie z wami”, Jezus istotnie obdarza nas pokojem i nie byłoby pogwałceniem przepisów liturgicznych, gdyby kapłan pominął element przekazywania go sobie nawzajem.

Wieczerza bez baranka?

Ewangelia wyraźnie pokazuje nam jak ważna jest jedność. W Nowym Testamencie ta jedność została dwukrotnie poddana szczególnie trudnej próbie i nieprzypadkowo za każdym razem chodziło o sprawy związane z Eucharystią. W szóstym rozdziale Ewangelii wg św. Jana, który w całości jest poświęcony mowom Jezusa na ten temat, czytamy, że gdy Jezus zaprasza zgromadzonych wokół siebie ludzi by spożywali Jego ciało, wielu słuchaczy odchodzi od Niego nie rozumiejąc udzielanej nauki. Drugi taki moment następuje w Wieczerniku, kiedy zgromadzenie Apostołów opuszcza Judasz. Widząc jak bardzo jest to istotne (por 1Kor 11,18-34; J 17,11) nie słuchajmy bezrefleksyjnie modlitwy kapłana: „doprowadź do pełnej jedności”.

Ostatnia Wieczerza wyglądała tak samo jak żydowska Pascha z jedną zasadniczą różnicą. W Wieczerniku zabrakło na stole baranka. To nie przypadek. Sam Jezus był bowiem tym barankiem, który za chwilę miał zostać zabity. My też mamy się stać takimi małymi barankami i oddać siebie całych.

Podczas śpiewu Agnus Dei, kapłan łamie chleb. Dziś łamanie hostii trwa ułamek sekundy. Kiedyś przez kilka minut łamano bochenki chleba przekazując je sobie nawzajem. Tradycja ta pozostaje żywa w wielu rytach wschodnich. Jakie znaczenie ma ten gest? Po łamaniu chleba rozpoznaje się Jezusa – tak jak rozpoznali Go uczniowie z Emaus. Gest ten symbolizuje jedność liturgii  i nawiązuje do czasów, kiedy kawałek chleba eucharystycznego pozostawiono na inną liturgię. Kawałek hostii wpuszczony do kielicha symbolizuje zjednoczenie z Bogiem, dlatego też nie można odprawić Mszy świętej mając do dyspozycji tylko chleb lub tylko wino. Wystarczy jednak przyjąć komunię świętą pod jedną postacią, by w pełni wpuścić w ten sposób do siebie Jezusa, który w ten sposób ogarnia sobą całe nasze ciało, duszę i intelekt.

Gody Boga i człowieka

Po odśpiewaniu Agnus Dei, kapłan wskazuje na Jezusa tymi samymi słowami, którymi przedstawił Go Jan Chrzciciel: „Oto Baranek Boży” (J 1,29). Wierni odpowiadają słowami setnika (por. Mt 8,8). Przyznajemy, że jako grzesznicy nie zasługujemy na tak bliskie spotkanie z Nim, ale wyznajemy wiarę, że Pan pragnie tego spotkania, że jesteśmy chciani.  W niektórych obcojęzycznych tłumaczeniach formuła brzmi „…a będzie uzdrowiona dusz moja i ciało moje”. Można tu w sercu dodać do tej listy to, czego uzdrowienia pragniemy, albo wymienić osoby, w intencji których uczestniczymy w tej Mszy Świętej.

Kapłan wypowiada jeszcze jedno zdanie, tym razem zaczerpnięte z Apokalipsy i nieco przeformułowane.  „Błogosławieni, którzy są wezwani na ucztę Godów Baranka!” (Ap 19,9). Dlaczego jest tu mowa o godach? Gody to inaczej swego rodzaju zaślubiny. Chrześcijanie zadają sobie czasem pytanie, po co przystępować do komunii świętej, skoro z Bogiem można się spotkać w modlitwie, na łące czy nawet na adoracji. To prawda. Bóg jest jak Oblubieniec, z którym możemy spędzać czas na różne sposoby. Możemy Go słuchać (czytając Słowo Boże), adorować Najświętszy Sakrament (patrząc w oczy Ukochanemu), uwielbiać (mówiąc Mu komplementy) itd. Zewnętrznym znakiem pełnego zjednoczenia mężczyzny i kobiety jest jednak akt seksualny, w którym małżonkowie niejako wchodzą w siebie nawzajem (por. Mt 19,6). Taki sam charakter ma komunia święta. Nie chcemy aby Jezus był tylko obok nas. To nas nie zadowala. Chcemy by był w nas – a więc bliżej niż był z wieloma postaciami w Ewangelii pomimo, że był wtedy przy nich fizycznie w ludzkiej postaci.

konsekrajca deceased

Fresk z rzymskich katakumb. Widzimy rytuał konsekracji i człowieka, który dzięki zjednoczeniu z Bogiem przechodzi ze śmierci do życia.

Przed soborem kładziono duży nacisk na to, że Eucharystia jest ofiarą. Dzisiaj, podobnie jak w świecie protestanckim często bardziej podkreśla się charakter Mszy Świętej jako uczty. Oba aspekty są równie ważne. Uroczysty posiłek nie jest tylko do jedzenia. Ważna jest dekoracja, to, z kim go spożywamy, jak jest podane jedzenie, czy jesteśmy dobrze przygotowani i godnie ubrani. Jezus jadł i pił z bliskimi sobie ludźmi w różnych momentach swojego życia. Publiczną działalność rozpoczął od uczty w Kanie, a na początku ostatniego tygodnia przed swoją męką spożył wieczerzę u Marty. Jezus jadł z uczniami dzień przed swoją śmiercią, w chwili kiedy pojawił się w Wieczerniku po zmartwychwstaniu, a na koniec przygotował Apostołom śniadanie nad jeziorem Genezaret.

Kulturowy przewrót, jakiego dokonało chrześcijaństwo polegał na tym, że w innych religiach przebywanie w bliskości z Bogiem świętowano rzadko, najczęściej kilka razy w roku. Pierwsi chrześcijanie świętowali co niedzielę. W młodym Kościele komunię świętą przyjmowano bardzo często. Jednak wobec różnych nadużyć, niedbalstwa i różnych motywacji nawrócenia, w średniowieczu często zaostrzano wymogi, jakie trzeba było spełnić, by przystąpić do Stołu Pańskiego. Sobór w Coventry (1237 r.) zobowiązywał wiernych do kilkudniowego postu przed przyjęciem komunii. Jeszcze na początku XX w. nie można było przyjmować Ciała Pańskiego codziennie. Często na niedzielnej „sumie” nie rozdawano komunii, a osoby chcące przyjąć Chrystusa udawały się na dodatkową „mszę komunijną”. Św. Teresa z Lisieux na takie spotkanie z Chrystusem po swojej Pierwszej Komunii musiała czekać cały miesiąc. Ta historia uczy nas, że aby godnie przyjąć Chrystusa, trzeba mieć w sobie pewną dojrzałość:

Ja jestem pokarm dorosłych, dorośnij, a będziesz mnie pożywał; i nie wchłoniesz mnie w siebie, jak się wchłania cielesny pokarm, lecz ty się we mnie przemienisz (św. Augustyn „Wyznania” 32,742).

W Polsce komunię można przyjmować na rękę i do ust, na stojąco i na klęczkach. Episkopat każdego kraju decyduje czy zezwolić na wszystkie te formy, ale każda z nich jest jednakowo ważna i godna, jeśli zachowamy przy tym należytą gorliwość. Tradycjonaliści zachęcają do przyjmowania Ciała Pańskiego bezwzględnie do ust. Istotnie, dopiero Sobór Watykański II zezwolił na komunię przyjmowaną do rąk, a przez wiele wieków, była ona podawana wyłącznie do ust. Składanie hostii na dłonie jest jednak zwyczajem starszym. W ten właśnie sposób Chrystusa przyjmowali pierwsi chrześcijanie. Jeśli decydujemy się na korzystanie z sakramentu w takiej formie , warto ich wzorem uświadamiać sobie, że nasze wyciągnięte ręce stanowią tron, na który zapraszamy Chrystusa. Hostię należy spożyć bezpośrednio w obecności szafarza. Komunia święta w postaci małego okrucha hostii podana choremu, który nie jest w stanie przełykać większych kawałków ani podnieść się z łózka jest takim samym przyjściem Pana jak wówczas, gdy przyjmujemy cała hostię i kosztujemy krwi Pańskiej.

O czym myśleć i na czym się skupić przed przyjęciem Chrystusa? To kwestia indywidualna. Można poprosić Maryję by była przy nas kiedy będziemy kosztowali Ciała Pańskiego. Można przywołać obecności Ducha Świętego, by pomógł nam godnie i świadomie przyjąć ten sakrament. Można pomyśleć o tym, że za chwile zjednoczę się z Jezusem tak jak jednoczą się ze sobą małżonkowie. I wreszcie warto sobie uświadomić, że jesteśmy tym, co jemy. Jeśli często sięgamy po fast food, niechybnie odbije się to na naszym zdrowiu. Przyjmując Chrystusa, możemy Nim się stać, zacząć patrzeć i czuć tak jak On. Fragment wizji Cataliny Rivas podpowiada, w jaki sposób warto przeżyć czas po przyjęciu Jezusa do swojego serca:

Usłyszałam modlitwę siedzącej przede mną kobiety, która właśnie przyjęła Komunię św. Jezus powiedział smutnym głosem: »Zanotowałaś jej modlitwę? Ani razu nie powiedziała, że Mnie kocha. Ani razu nie podziękowała Mi za dar, jaki jej dałem, zniżając swoją Boskość do jej biednego człowieczeństwa, po to by przyciągnąć ją do siebie. Ani razu nie powiedziała: dziękuję Ci, Panie. To była litania próśb. I tak robią prawie wszyscy,. Umarłem z miłości i zmartwychwstałem. Z miłości czekam na każdego z was i z miłości zostaję z wami (…). Ale wy nie zdajecie sobie sprawy z tego, że potrzebuję waszej miłości. Pamiętajcie, że jestem Żebrakiem miłości

komunia Maryja

Maryja jest obecna kiedy przyjmujemy komunię świętą.

Róbcie Eucharystię

Krótka modlitwa po pieśni na uwielbienie jeszcze raz uświadamia nam, co wydarzyło się przed chwilą i stanowi prośbę o owocność przyjętego sakramentu. Oddajmy głos Franciszkowi:

Liturgię eucharystyczną kończy modlitwa po Komunii. Kapłan zwraca się w niej w imieniu wszystkich do Boga, aby Jemu podziękować, że uczynił nas uczestnikami swej uczty oraz prosić, aby to, co otrzymaliśmy przemieniło nasze życie.

Eucharystia kończy się błogosławieństwem i procesyjnym wyjściem służby liturgicznej. Dawniej nie istniało błogosławieństwo w obecnej formie. Celebrans błogosławił wiernych ręką, tak jak dziś robi to papież kiedy np. jedzie wśród tłumu wiernych. Na koniec Mszy Świętej, pierwsi chrześcijanie sprawowali błogosławieństwo chlebów przeznaczonych na agape, które nie były konsekrowane. Papież Pius X tłumaczył, że słowa „Ite missa est” a więc „Idźcie, ofiara spełniona” oznaczają tyle co „Idźcie i róbcie Eucharystię w swoim życiu Niech ona teraz wyda owoce”. Nieprzypadkowo Matka Teresa wspominała, że musi najpierw spotkać Pana w Eucharystii, by potem dostrzec Go w ubogich.

Maciej Małaj

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s