Trwa Msza Święta. Oblubieniec pozdrawia Ukochaną. Ukochana (a więc Kościół – czyli my), pokazuje Mu się taka jaka jest i prosi zdając się mówić: „Weź mnie taką. Zaakceptuj mnie”. Bóg nie może postąpić inaczej. Później, w Liturgii Słowa, to On opowiada o tym, jaki jest. Popatrzmy na tę miłosną wymianę słów.

Confiteor

Po pozdrowieniu wiernych przez celebransa przychodzi moment aktu pokuty. Na początku powinna nastąpić chwila ciszy na rachunek sumienia. Nie chodzi jednak o szczegółowe przypomnienie sobie swoich przewinień, ale o uświadomienie sobie swojej kruchości, słabości i grzesznej kondycji. Warto taki rachunek sumienia zrobić sobie jeszcze przed rozpoczęciem Mszy Świętej.

Przyznajemy się do swojej grzeszności nie tylko przed Bogiem, ale wobec ludzi, ponieważ jesteśmy świadomi, że nawet grzech zaniedbania albo ten w stosunku do samego siebie lub Boga jest raną, którą zadajemy Kościołowi. W rozumieniu biblijnym, serce jest siedliskiem naszych uczuć, myśli i decyzji – również tych złych (por. Mk 7,21). Dlatego też symbolicznie trzykrotnie bijemy się w piersi. Warto uczynić ten gest powoli, ale i znacząco. Chcemy zburzyć mur, jaki oddziela nas od Boga, skruszyć naszą twardą nieczułość i niewrażliwość na działanie Ducha Świętego. Warto też pamiętać, że wykonując ten gest stawiamy się jak gdyby w tłumie ludzi, którzy wracali z egzekucji Jezusa i pełni żalu dostrzegli, jakiego zła się dopuścili. Często miarą świętości jest głębia świadomości naszej grzeszności. W ikonografii można spotkać wizerunek św. Hieronima (patrona tłumaczy), który przyznawał się do swojej grzeszności uderzając się w serce kamieniami.

hieronim

św. Hieronim

Początkowo akt pokuty koncentrował się wokół osoby celebransa. We wczesnym średniowieczu był on jedynie częścią prywatnych modlitw, które kapłan odmawiał przed liturgią. W momencie kiedy akt pokuty stał się częścią obrzędów wstępnych – Lud Boży modlił się w pierwszej kolejności o oczyszczenie grzechów kapłana, a dopiero potem prosił Boga o odpuszczenie własnych grzechów.  Akt pokuty gładzi grzechy powszednie, ale nie zwalnia z obowiązku wyspowiadania się z nich. Znane nam dzisiaj zawołanie Mea culpa(…) mea maxima culpa (Moja wina (….) moja bardzo wielka wina) pojawiło się w tekstach liturgii Mszy Świętej w XVI w.

Akt pokuty określa się łacińskim słowem Confiteor, które było także pierwszym słowem tej modlitwy wówczas, gdy przez wieki liturgię sprawowano po łacinie. Nawet jeśli wierni nie znali tego języka, to byli nauczeni reagować na określone słowa – jak choćby bić się w piersi słysząc „Confiteor”. Powodowało to pewne nieścisłości, ponieważ Confiteor oznacza także „wysławiam” i św. Augustyn musiał upominać wiernych, kiedy wykonywali ten sam gest pokutny w momencie, kiedy w innej chwili Mszy Świętej confiteor pojawiało się w sensie „wysławiam”.

Kiedy brakuje słów

Bezpośrednio po akcie pokuty następuje modlitwa „Kyrie Eleison” czyli „Panie zmiłuj się nad nami”. Tymi greckimi słowami Persowie pozdrawiali nowo wybranego króla, a Rzymianie – wodza wracającego po zwycięskiej bitwie. Mówiąc „Panie zmiłuj się”, wierzymy, że Bóg, który jest miłością, faktycznie przebacza nam grzechy. Wierzymy, że słowa kapłana „Niech się zmiłuje nad nami Bóg wszechmogący” stają się rzeczywistością i otrzymujemy przebaczenie.

Kiedy osoba kochana przebacza nam nasze potknięcia, wypełnia nas radość i wdzięczność. Podobnie można rozumieć przejście od aktu pokuty do „Chwała na wysokości Bogu”. To stary hymn z III w. Stanowił on wyznanie wiary, za które wielu pierwszych chrześcijan oddawało życie. Słowa tej modlitwy, które wyśpiewywali aniołowie przy narodzeniu Jezusa nie są jednak przede wszystkim wyrazem wdzięczności. Bez względu na to, w jakim stanie ciała i ducha przychodzimy na Eucharystię chcemy uwielbić Boga – bardziej niż za coś konkretnego, chcemy Go chwalić po prostu za to, że jest i za to, jaki jest. Każde słowo jest tu wyznaniem – jakby mocniejszym od poprzedniego. Szukamy słów, które oddadzą nasz zachwyt Bogiem i to, Kim naprawdę jest, ale żadne nie wydaje się nam do końca adekwatne, więc szukamy kolejnych. Brakuje nam słów. Kiedy kogoś kochamy, często czujemy,, że nasze komplementy nie są w stanie wyrazić tego, co chcemy komuś powiedzieć.

„Gloria” jest wykonywana w niedziele, uroczystości, niektóre wspomnienia i oktawy najważniejszych świąt. Nie śpiewamy jej w okresach związanych z oczekiwaniem jak np. w Wielkim Poście.

Mówimy „wyznaję” myśląc o swojej grzeszności, a za chwilę o chwale Bożej. Gdyby zabrakło któregoś z tych elementów, „wyznaję” byłoby niepełne.

„Zbierana” modlitwa

Obrzędy wstępne zamyka kolekta. Kapłan wznosi ręce w tzw. postawie oranta i pozostawia wiernym chwilę ciszy. To moment by powiedzieć Bogu, z czym przychodzimy  na Eucharystię. Papież Franciszek wspomina o tym w jednej ze swoich katechez eucharystycznych:

Oto znaczenie wysłuchania naszej duszy, aby ją następnie otworzyć dla Pana. Może przychodzimy po dniach ciężkiej pracy, radości, bólu i chcemy powiedzieć o tym Panu, wzywać Jego pomocy, prosić, aby był blisko nas; mamy chorych członków rodziny i przyjaciół, lub przechodzą oni przez trudne doświadczenia; chcemy powierzyć Bogu los Kościoła i świata.Milczenie nie ogranicza się do braku słów, ale oznacza przygotowanie się na słuchanie innych głosów: naszego serca, a przede wszystkim głosu Ducha Świętego.

Modlitwa kapłana, która następuje po tej chwili milczenia zbiera intencje ukryte w sercach wiernych. Kolekta jest inna każdego dnia, ale ma zawsze tę samą strukturę: wezwanie (1), wspomnienie Bożych dzieł (2), prośba (3) i uwielbienie (4). Poniżej przykład:

Boże Ojcze (1) Ty zesłałeś na świat Twojego Syna, Słowo Prawdy, i Ducha Uświęciciela, aby objawić ludziom tajemnicę Bożego życia (2); spraw, abyśmy wyznając prawdziwą wiarę uznawali wieczną chwałę Trójcy i uwielbiali jedność Osób Bożych w potędze Ich działania (3) Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków (4).

Uczta ze Słów

Proklamowanie słowa podczas liturgii jest zwyczajem przedchrześcijańskim, znanym choćby u Żydów. W epoce chrześcijańskiej, pierwszym, który głosił Słowo Bożego był sam Jezus. Czytał On i objaśniał pisma w świątyni. Dlaczego Liturgia Słowa poprzedza Liturgię Eucharystyczną? Aby móc świadomie wyznać komuś miłość, trzeba Go najpierw poznać, tak jak poznajemy Boga poprzez Jego Słowo. Dowiadujemy się z Kim mamy do czynienia. Podobnie było w drodze do Emaus, gdzie Jezus najpierw głosił i tłumaczył Słowo Boże, a dopiero później, kiedy już pałały serca uczniów – połamał chleb.

Liturgia Słowa w pierwszych wiekach nie różniła się znacząco od tej, jaką znamy dziś. Św. Justyn w swojej „Apologii” opisuje jak w II w. wyglądała ta część Mszy Świętej:

W dniu zaś zwanym dniem Słońca odbywa się w oznaczonym miejscu zebranie wszystkich nas, zarówno z miast jak i ze wsi. Czyta się wtedy pamiętniki apostolskie lub pisma prorockie jak długo czas na to pozwala, gdy zaś lektor skończy, przełożony żywym słowem upomina i zachęca do naśladowania tych wzniosłych nauk. Następnie powstajemy z miejsc i modlimy się

Już Żydzi mieli swoją ustaloną kolejność odczytywania Słowa Bożego – najpierw można było usłyszeć fragment Pięcioksięgu, następnie pisma proroków i w dalszej części psalmy. Do ok. IV w. Msza rozpoczynała się od Liturgii Słowa. Czytania mszalne występują w podobnej kolejności, jak pojawiały się chronologicznie w historii. Pierwotnie czytano tylko fragmenty Starego Testamentu i Psalmy, następnie dołączono Listy Apostolskie i wreszcie Ewangelię. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa zdarzało się także, że czytano tzw. akta męczenników – opisy cierpienia i śmierci świętych prześladowanych za wiarę. Liczba czytań nie wszędzie była taka sama. W Syrii odczytywano ich w pewnym okresie aż 6! Do Soboru Watykańskiego II czytano metodą lectio continua – na kolejnych Eucharystiach odczytywano tę samą księgę bez pomijania żadnych fragmentów, a w specjalnym zeszycie zaznaczano, w jakim miejscu lektor poprzednio skończył lekturę. Dziś czytania niedzielne ułożone są w cyklu trzyletnim, a czytania z dnia powszedniego powtarzają się co dwa lata.  Przepisy liturgiczne zwracają uwagę, że Słowo Boże powinno być odczytywane z godnością, a więc uważnie i wyraźnie. Z tego względu, jeżeli np. psalm ma być wykonany wielogłosowo, należy dołożyć wszelkich starań, żeby warstwa muzyczna nie utrudniała zrozumienia Słowa. Czytania, które nie są Ewangeliami powinny być wykonywane przez osoby sprawnie posługujące się językiem i rozumiejące to, co czytają (a więc niekoniecznie dzieci).

Czytań i sekwencji słuchamy. Psalm jest dialogiem, w którym wierni odpowiadają Słowem Bożym na Słowo, które sami usłyszeli. Słowo, jakie słyszymy podczas Eucharystii nie jest jedynie pouczeniem, informacją, opowiedzianą historią, ani jedynie „instrukcją dobrego życia”. Słowo jest pełne Bożej obecności. Nie chodzi więc tylko o to, co ono oznacza. Przed wiekami nie wyobrażano sobie, aby Pismo Święte podczas Eucharystii można było odczytać. Zawsze je odśpiewywano.  Alleluja (hebr. hallelu-Jah – chwalmy Pana!) powinno być wyśpiewane. W innym przypadku należy je ominąć. W przeciwieństwie do Psalmu, który powinien być na tyle prosty melodycznie, aby wierni mogli go powtórzyć, Alleluja może być wykonane w bardzo kunsztownej formie. W chorałowych responsoriach, często nawet sama głoska „i” przedłużała się do kilkunastu lub kilkudziesięciu dźwięków. Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież słuchając takiej wirtuozerii nie jesteśmy w żaden sposób mądrzejsi. To prawda. Ale nie o to przede wszystkim chodzi. Wyśpiewane z serca Słowa wyraża pragnienie przedłużenia bycia z Bogiem, cieszenia, delektowania się Nim. Słowo ma nas wypełnić. Bóg mówi o tym do Ezechiela:

A On rzekł do mnie: «Synu człowieczy, zjedz to, co masz przed sobą. Zjedz ten zwój i idź przemawiać do Izraelitów!» Otworzyłem więc usta, a On dał mi zjeść ów zwój, mówiąc do mnie: «Synu człowieczy, nasyć żołądek i napełnij wnętrzności swoje tym zwojem, który ci podałem». Zjadłem go, a w ustach moich był słodki jak miód. (Ez 3,1-3).

Podczas Liturgii Słowa, wszyscy – również siedzący bokiem do ołtarza –  powinni być zwróceni w stronę ambony, aby wyrazić swoje ukierunkowanie na Boga, który jest Słowem. Ambona (gr. ambiano – wychodzę) – miejsce głoszenia Słowa – jest często ośmiokątna, by wyrazić, że niedziela jest „ósmym dniem”, a więc pewnego rodzaju nowością, „pierwszym dniem po szabacie”.

ambona

Ośmiokątna ambona z XVII w. 

Aby podkreślić, że najważniejszym czytaniem jest Ewangelia, niegdyś czytano ją z wyższego stopnia niż pozostałe fragmenty Pisma Świętego. W Boże Narodzenie, w Rzymie Ewangelię odczytywał sam cesarz. Dziś często na moment odczytania Ewangelii prezentuje się broń, sztandary, czy zdejmuje się nakrycia głowy. Przed rozpoczęciem czytania kapłan modli się, by Bóg oczyścił Jego wargi oraz by Słowa Ewangelii zgładziły nasze grzechy. My również możemy pomodlić się w podobny sposób, gdy kapłan lub diakon podchodzą do czytania Ewangelii. Następnie kapłan całuje ewangeliarz na znak szacunku dla Chrystusa.

Warto pamiętać, że gdy ktoś poprosi nas o odczytanie czytania lub zaśpiewanie Psalmu, nie nakłada na nas w ten sposób obowiązku. Bóg obdarza nas wówczas swoją łaską. On pozwala byśmy byli przekaźnikiem Jego Słowa. Mamy zaszczyt, że możemy użyczyć Bogu swoich ust. Warto pamiętać o tym, gdy ktoś zwraca się do nas z prósbą o tego rodzaju posługę podczas liturgii..

W języku potocznym określenia „kazanie i „homilia” używane są zamiennie. Homilia jest natomiast często bardziej uroczysta i stanowi objaśnienie odczytanego Słowa Bożego. Kazanie również powinno w jakimś stopniu nawiązywać do czytań mszalnych, ale może ono być powiedziane na zupełnie odmienny temat. Kazanie i homilię może głosić wyłącznie kapłan lub diakon, chyba że forma wypowiedzi jest dialogowana jak np. podczas mszy z udziałem dzieci.

Po kazaniu powinna nastąpić cisza na krótką refleksję i modlitwę by usłyszane Słowo owocowało w naszym życiu. Wyznanie wiary jest zarówno naszą odpowiedzią na Słowo Boże jak i wspólną deklaracją, że chociaż różnimy się między sobą, to w podstawowych kwestiach wiary panuje między nami jedność. Po recytacji Credo następuje tzw. „modlitwa wiernych”. Skąd ta nazwa? W Kościele wczesnochrześcijańskim niewierzący musieli opuścić zgromadzenie liturgiczne właśnie przed tą modlitwą. Warto pamiętać, że jest to modlitwa „nas” a więc Kościoła – ludzi ochrzczonych. Dobrze jest szukać więc okazji, by modlitwa ta nie była recytowana z formularza ale wypowiadana i formułowana przez uczestników tej konkretnej Mszy Świętej.

Maciej Małaj

[fot. w tle: Jun Aishima]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s